Moje małe cele do osiągnięcia

Nowy Rok, nowe plany, postanowienia, o rok starsi, może mądrzejsi. Różne teorie i różne podejścia do tej kwestii. Ja osobiście uważam, że każda pora roku, każdy dzień jest dobry do tego by podejmować wyzwania i stawiać przed sobą cele i realizować marzenia. Ja wzięłam się za siebie jeszcze w starym roku, kontynuuje  swoje założenia i trzymam się planu jaki sobie kilka miesięcy temu ułożyłam.

Nie będę pędzić jak szalona, ale tempa zwalniać nie będę, bo zwyczajnie nie mogę. Odnalazłam gdzieś ten balans między pracą, a czasem dla siebie i rodziny i póki co całkiem nieźle mi to wychodzi. Chce rozwinąć skrzydła w pracy i stworzyć kilka fajnych projektów, które mam nadzieję okażą się strzałem w dziesiątkę. Chciałabym więcej czytać, uczyć się i zrobić kilka kursów na które jestem już zapisana – kwestia zorganizowania sobie czasu i można zacząć działać. Tych planów mam dużo. Sporo rzeczy miałam już „opanowane” w tamtym roku, a nowy rok przypomina mi, że czas płynie bardzo szybko i muszę czerpać z życia ile się da. Nie warto oglądać się za siebie. Warto za to robić wszystko, by to życie stawało się coraz bardziej wartościowe. Byśmy czuli się szczęśliwi i spełnieni na każdej płaszczyźnie naszego życia.

Ostatni rok przyniósł nam wiele dobrego, ale życie nie jest usłane różami i nie brakowało łez i przykrych chwil przez które musieliśmy przejść. Nie będę rozkładać całego roku na czynniki pierwsze i opisywać wszystkiego,bo  zrobiłam to wewnętrznie sama dla siebie. Przeanalizowałam swoją pracę, działania, dobre i złe nawyki. Wiem nad czym muszę popracować, a czego chcę nauczyć się na nowo. Mam mnóstwo planów i przede wszystkim zapału, który wierze, że nie wypali się we mnie tak szybko jak to zwykle bywało, a bywało właśnie tak, że dużo chciałam i mówiłam o tym, a efekt końcowy był taki, że nic mi się prawie nie udawało w pełni zrealizować. Z czego to wynikało? Myślę, że wszystko zaczyna się w naszej głowie i ja zaczęłam właśnie od niej. Uporządkowałam myśli, pozbyłam się negatywnych emocji. Wyzbywałam się powoli złych nawyków i wprowadziłam sporo zmian do swojego codziennego życia. To co uratowało mnie w organizacji to zdecydowanie planner i codziennie spisywanie zadań, planów. Czasem nawet nie musi być to codziennie, a raz na tydzień, czy dwa razy w tygodniu. U mnie tych spraw jest tak dużo, że robię sobie jedną dużą listę na cały miesiąc i później każdego dnia notuję  swoje zadania dodatkowe które wychodzą na bieżąco. Kiedyś napiszę Wam grafik swojego całego tygodnia i opowiem coś więcej o swojej pracy i o tym jak pracuje się w domu 🙂

Zdradzę Wam jednak dziś kilka swoich małych celów – postanowień, ale nie noworocznych, a takich które już w tamtym roku sobie rozpisałam i powiedziałam, że muszę to mieć, muszę to zrobić:)

Czytać więcej książek, bo przecież kto czyta ten żyje dwa razy. Jest w tym wszystkim dużo prawdy i podążam za tą myślą. Jednak skrupulatnie wybieram pozycje dobre dla siebie. Nie czytam kryminałów, romansów. Stawiam na książki, które czegoś uczą, motywują i dzięki którym będę zmieniać swoje życie na lepsze. Rozwój osobisty to coś, na co stawiam od dwóch lat i od tych dwóch lat wybieram książki takie jak np. „Myśl i bogać się”, czy „Pełnia życia”. Mój brat zadbał o mnie w te święta i uzupełnił moją biblioteczkę o dwie cudowne książki, którą jedną z nich wymieniłam.

Wracam do muzykowania. I tutaj nie widzę innego wyjścia jak brać się do pracy i w wolnym czasie siadać i grać. Odświeżać nuty i działać. Kiedyś nie mogłam żyć bez muzyki, śpiewania i grania. Ta muzyka wciąż odgrywa ważna rolę w moim życiu. Nie ma dnia żebym jej nie słuchała. Od kiedy mam słuchawki od 4GSM.pl robię sobie wieczory z ulubionymi kawałkami i wyciszam się po całym dniu. Korzystam z tych bezprzewodowych – jak dla mnie bomba bo nie lubię kabli i kabelków i tych z kabelkiem – jakość dźwięku 3D niesamowita. Odtwarzam sobie stare utwory które kiedyś grałam na gitarze i wczuwam się w klimat 🙂

Więcej ruchu dla zdrowia i lepszego samopoczucia. Tutaj nie ma mowy o siedzeniu w domu. Od lutego ruszam z sąsiadką na siłownie i nic mnie przed tym nie powstrzyma. Na 29 urodziny robię sobie prezent i wykupuje karnet na siłkę 🙂 Dam radę i do wakacji zrobię formę.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *